• Drukuj zawartość bieżącej strony
  • Zapisz tekst bieżącej strony do PDF
21 sierpnia 2017

Czas wojny.

 

 

            „1 września  o 5 rano był alarm. U pana Józefa Sapińskiego, który mieszkał na ul. Olkuskiej był prąd. Miał też radio, a z niego płynęły takie słowa: -  …że nie oddamy nawet guzika…”. Taka to była propaganda. W panice uciekliśmy do Glanowa. Była piękna pogoda, gdy wróciliśmy po paru dniach do Klucz, akurat wtedy do Klucz wjechali Niemcy. Część zatrzymała się we dworze, a reszta pojechała dalej. Za nimi maszerowały oddziały niemieckie od Zawiercia na Olkusz w stronę kościoła. Stałam pod kapliczką na skrzyżowaniu ul. Olkuskiej i Pocztowej i przyglądałam się. Byłam mała wzrostem, choć miałam już 13 lat i  pamiętam, że było dużo wojska, ciężarówek i dużo jechało żołnierzy na koniach” […]- wspominała tamte wrześniowe dni,  pani Franciszka Kocjan we wrześniu 2009 roku.

            Gdy wybuchła wojna miałem 7 lat. Ludzie w Kluczach jak i w okolicznych miejscowościach uciekają ze swoich domów. O północy usłyszeliśmy straszny huk. Nazajutrz przyszła wiadomość, że Niemcy wysadzili tory na Pazurku. Ludzie uciekali. My uciekliśmy na Zalesie, przez Bukową Górę. Celowo siano propagandę, że Niemcy rozstrzeliwują chłopców od 16 lat, wydłubują oczy, kobietom obcinają piersi, żeby ludność uciekając tarasowała drogi, by cofające się polskie wojsko miało problemy.  Gdy pierwsze emocje spowodowane wybuchem wojny opadły, mama i inni podjęli decyzję o powrocie. Ktoś poszedł na zwiad do Klucz. To był chyba 3. IX.- ciepło. W Kluczach spokój. Gdy poszły na zwiad 5.IX. w Kluczach byli już Niemcy, ale też w miarę spokojnie. Więc wróciliśmy i zostaliśmy, aż do dziś, na tym samym placu. […] Życie we wsi toczyło się niby normalnie, trochę pod strachem. Niemcy wydali pierwsze zarządzenia, np. o zasłanianiu okien po zmierzchu. W tym celu na fabryce wydawali taki smołowany ciemno-brązowy papier do zasłaniania okien. Ale to dopiero gdzieś w 1940r. Był nakaz niemiecki, by wszystkie żarna oddać do sołtysa, którym był Władysław Lewowski. U niego widać było wielki stos tych kamieni złożonych pod płotem. Do niego to chodziło się po kartki na żywność”. […]- wspominał na spotkaniu kluczewskiego Koła PTTK pan Robert Kita w grudniu 2013 r.

„Gdy wybucha wojna ks. prob. St. Misterek zgłasza się do wojska, przez co Klucze zostają bez księdza. Wtedy na niedzielę przyjeżdża z Olkusza ksiądz i odprawia mszę św.   Ks. Misterek wraca do parafii chyba po dwóch miesiącach,  chyba w listopadzie. Do jego powrotu nie prowadzono robót, jedynie zabezpieczano budowę przed nadejściem zimy. Kościół był wybudowany w stanie surowym i był przykryty”- wspominał ks. Stanisław Pułka.

            Ks. Stefan Misterek trafia do 21 Dywizja Piechoty Górskiej pod dowództwem gen. bryg. Józefa Rudolfa Kustronia, gdzie szefem sztabu był ppłk. Zygmunt Pawłowicz, a szefem służby duszpasterskiej ks. kapelan - Stefan Misterek. Dywizja wchodziła w skład GO „Bielsko”, a od 3 września pod nazwą GO „Boruta” gen. Mieczysława Boruty-Spiechowicza w Armii „Kraków” z zadaniem obrony linii Cieszyn–Bogumin i osłony południowego skrzydła armii. Po nieudanej obronie Cieszyna (2.IX) dywizja wycofuje się w rejon Wadowic. Tam dostaje rozkaz odwrotu na Dunajec w kierunku Tarnowa (4.IX) Dwa dni później pod Wiśniczem i Bochnią toczyła zacięte walki z siłami niemieckimi 2 Dywizji Pancernej gen. por. Rudolfa Veiela i 4 Dywizji Lekkiej gen. mjr. Alfreda von Hubickiego. Oddziały polskiego wojska przemieszane z ogarniętymi paniką tłumami cywilnych- uciekinierów rozpoczęły powolny marsz na wschód, do miejsc przepraw przez Dunajec. 21 DPG udało się ostatecznie w sposób zorganizowany wycofać za Dunajec, jednak w trakcie dwudniowych, krwawych walk o przeprawę poległo 243 polskich żołnierzy, a około 700 zostało rannych. 12 września jednostka przeprawiła się przez San pod Jarosławiem. W dniach 14-16 września dywizja uczestniczyła w walkach w rejonie Oleszyc. Tam ginie dowódca gen. Józef Kustroń, dywizja zostaje rozbita, a jej resztki musiały skapitulować. 17 września do Polski „weszli” Rosjanie. (Foto: 20)

            „Po powrocie nasz pierwszy proboszcz podejmuje walkę z okupantem w inny sposób. Wychowany w duchu patriotyzmu nawiązuje kontakt z grupą olkuską AK. Nie było to takie trudne, gdyż będąc wikarym w Olkuszu poznał tamtejsze środowisko i dlatego łatwiej mu było nawiązać współpracę ze środowiskiem konspiracyjnym i tamtejszą komórką Armii Krajowej. Wielu znał doskonale, wiedział komu można zaufać. Mimo, że nie walczył bezpośrednio w „lesie” to pomagał jak mógł. Chciał podjąć walkę, ale jak walczyć skoro nie ma broni. Opowiadał mi sołtys Lewowski, jak w olkuskim oddziale AK wystarał się o 15 karabinów dla partyzantów i wspólnie pojechali po nie furmanką wyścielaną słomą. To był chyba 1942 rok. Gdy wracali, koło Bogucina zatrzymał ich niemiecki patrol. Rozmawiał z nimi ks. Misterek i rozpina palto, a ci widząc księdza, zaprzestali kontroli i przepuszczają ich. Brzmi to prosto, ale proste to nie było. Ryzyko ogromne. Wymagało to nie lada odwagi.   Następnie o transporcie powiadamiano dr Stanisława Kochmańskiego, który jako lekarz, mógł przekraczać granicę legalnie- granicę utworzoną praktycznie od listopada 1939 roku, miedzy Generalną Gubernia a Rzeszą. Doktor jechał do Kwaśniowa i informacja trafiała do łącznika oddziału AK „Hardego”, który stacjonował w Górach Bydlińskich, a ich grupy rozpoznawcze miały swoją siatkę łączników we wszystkich wsiach.  (Foto: 21)

            Dr Kochmański jeździł też do Jaroszowca, do Sanatorium, gdzie zaopatrywał się w leki i środki opatrunkowe potrzebne mu do codziennej pracy, a którymi ostrożnie dysponował  lecząc rannych partyzantów. Tam to Niemcy urządzili sobie własny szpital. Gruźlica wtedy była powszechna. Ściągnęli wtedy siostry Jadwiżanki z Katowic , które pracowały w kuchni, laboratorium i opiekowały się dziećmi. Ale one chciały, by z posługą odwiedzał ich  kapelan. I przyjeżdżał wtedy  ks. Bolesław Kominek z Katowic- późniejszy arcybiskup i kardynał. Miał cenne wiadomości ze Śląska, które też przekazywał dr Kochmańskiemu, a ten partyzantom.

Ks. Misterek na początku okupacji, na wieży kościelnej zamontował aparat radiowy. Ważne wiadomości z radia pisał na papierze ręcznie i przez dr Kochmańskiego, albo innego łącznika przekazywał partyzantom. Odkryli to Niemcy, ale czuwała Matka Boska. Komendantem niemieckiego posterunku w Kluczach był Hubert Gryc- ślązak, siłą wcielony do Rzeszy- jak wielu- i swoimi „kanałami” powiadomił księdza Misterka i ten schował radio. Nie wszyscy lubili proboszcza. Wielu donosiło nie tylko na niego. „Oświęcim” groził nawet za to, ze ktoś mielił na żarnach. Nawet na sołtysa Lewowskiego ktoś doniósł, że spiskuje i donosi partyzantom. Uprzedził go o tym sam komendant- Gryc. Wtedy ten zniknął na miesiąc i uratował życie. – I tak mi się udało, bo już powinienem nie żyć…- zwierzył mi się po latach  sołtys- dodał ks. Pułka.

            Ks. Misterek pomagał też mieszkańcom, uprzedzając ich o planowanej wywózce na „roboty” do Niemiec. A skąd wiedział co się święci?   W niemieckim Urzędzie Pracy (arbeitsampt) w Olkuszu w czasie okupacji pracował pan Aleksander  Krutikow zamieszkały w Kluczach. Sam pochodził z ziemiańskiej rodziny na Ukrainie. Po wielu rodzinnych tragediach, których los mu nie oszczędził,  chory, z legionistami trafił do Klucz i przed wojną pracował w fabryce papieru. W Kluczach się też ożenił.  W tym Urzędzie Pracy rejestrowani byli wszyscy, którzy ukończyli 14 lat. Od tego wieku u Niemców trzeba było pracować, wiec szukano pracy gdziekolwiek, by blisko domu. A kto nie pracował tu, to był wywożony na „roboty” do Niemiec, ponieważ Niemcy byli na wojnie i brakowało u nich rąk do pracy. Rejestrując ich wiedział, kto jest na liście, kto i kiedy ma być wysłany na „roboty”. Tę wiadomość przekazywał do ks. Misterka, a ten osobie z „listy”, który najczęściej uciekał, lub ukrywał się nawet kilka miesięcy, aż przestano go szukać. – wspominał ks. prob. Stanisław Pułka w 2009 r. będąc już na emeryturze w Domu Seniora w Będzinie, podczas odwiedzin.

            Gdy wybuchła wojna, ks. dziekan Piotr Mączka napisał kilka listów do ks. biskupa, przedstawiające sytuację w powiecie olkuskim pod okupacją niemiecką,  ponieważ został mianowany Wikarym Generalnym na obszarze pozostałości powiatu Olkuskiego włączonej do III Rzeszy (dok. 34) i zdawanie relacji było w jego obowiązku.

            4.X.1939r. „ Z przeżyć wojennych Olkusz wyszedł nieuszkodzony, chociaż przed zajęciem miasta przez wojska niemieckie Olkusz był kilkakrotnie bombardowany i ostrzeliwany z karabinów maszynowych. W dekanacie nie było większych potyczek, ani starć bojowych, tak że kościoły i plebanie nie są sięgnięte pożogą wojenną. (…) Opuścili parafie ks. Kan. Wojtuszewski ze Sławkowa, ks. F. Pasierbiński z Chechła, ks. J. Płaza wikary z Bolesławia, ks. M. Samborski z Braciejówki, ks. St. Sobieraj, ks. R. Mazur  i ks. Łuczek z Olkusza, ks. Ratajewicz z Wolbromia. Do wojska na kapelanów byli zabrani: ks. St. Misterek, ks. Wójcik, ks. Rusek…Po upływie kilku, kilkunastu dni wrócili wszyscy proboszczowie na swe stanowiska. Jako kapelan dłużej nie wracał ks. Misterek- proboszcz z Klucz. Zastępował go po powrocie ks. Łuczyk, który zamieszkał w Kluczach do powrotu ks. Misterka…

            W Olkuszu 25 września rozpoczęto naukę we wszystkich szkołach… W gimnazjum jest prefektem ks. Sobieraj, w Gimnazjum Mechanicznym ks. Mazur, a w szkołach powszechnych uczą: ks. Sobieraj, ks. Mazur, i ks. Łuczyk.

Jak byłem uwieziony w pierwszych dniach po wkroczeniu wojsk niemieckich jako zakładnik, o innych księżach z dekanatu nic mi nie wiadomo żeby mieli jakieś trudności w pełnieniu swych obowiązków kapłańskich, albo żeby kościoły były wzięte dla wojska (…)

Fabryki w Olkuszu i Kluczach są nieczynne. Robotnicy w tych dniach  dostali zatrzymaną wypłatę i tymczasem jeszcze nie głodują, ale obawa jest o przyszłość (…) (dok. 35)

17.X.1939r. „Wybieram się na wizytację dekanatu, aby przekonać się, jakie są trudności i przeszkody u księży proboszczów. Do dekanatu nie nadeszły jeszcze dane o stanie nauczania w szkołach i nauce religii. (…) Władze pod żadnym pozorem nie pozwalają na wywóz artykułów żywnościowych z terenu powiatu, jako że jest biedny i dużo jest bezrobotnych, a liczba ta jeszcze wzrasta- fabryki nieczynne. W bardzo ciężkich warunkach materialnych są księża w  Bukownie i Kluczach. (…) W Kluczach ludność czysto fabryczna. Fabryka stoi, majątek w rękach ewangelika, proboszcz ma przyznane 12 morgów kiepskiej ziem, ale nie zdążył jeszcze na roli zagospodarować, bo nie ma zabudowań i zmuszony był wydzierżawić pole, a dzierżawca zaledwie małą część obsiał.

W dniu 12 września udzieliłem Sakramentu Chrztu dr Marianowi Maurycemu Auerhahnowi wyznania mojżeszowego. O pozwolenie nie miałem możliwości prosić Kurię z powodu wojny, o powyższym komunikuję. Rodzinę jego już dawniej przyjęła wiarę katolicką. (…)(dok. 36) (Foto. 22)

Dr Marian Auerhahn  był lekarzem w Fabryce Papieru w Kluczach w latach 1929-36. Następnie w szpitalu „św Błażeja” w Olkuszu. We wrześniu 1939 r. jako jedyny lekarz , który pozostał na miejscu, objął kierownictwo szpitala i pełnił go do 31.III.1940 r. Nie mógł jej pełnić dalej ze względów rasowych. Przyjmuje chrzest w obrządki rzymsko- katolickim.  Od 1.IV.1940 r. do wysiedlenia przez Niemców w drugiej połowie 1942 r. w związku z likwidacją olkuskiego getta, prowadził ambulatorium i szpital dla ludności żydowskiej w budynku byłego gimnazjum żeńskiego przy ul. Augustiańskiej (dziś Nullo). Po likwidacji getta przebywał w Strzemieszycach, aż do aresztowania w kwietniu 1943 r., gdzie trafił do Auschwitz (obóz w Blachowni Śląskiej) jako więzień nr 176572, przeniesiony do Gross- Rossen,  a następnie do Buchenwaldu, gdzie doczekał wyzwolenia 11.04.1945 r. W obozie w Buchenwaldzie zaczął posługiwać się nazwiskiem Głuszecki (Auerhahn- niem. głuszec). Do kraju wrócił w grudniu 1945 r., a od 4.06.1946 r. powrócił do pracy w olkuskim szpitalu. W 1952 roku wyjechał wraz z rodziną do Krakowa, gdzie pracował w Klinice Ginekologiczno- Położniczej Wojewódzkiej poradni Ginekologiczno- Położniczej również jako kierownik. Prywatna praktykę w Olkuszu prowadził aż do 1970 r. Zmarł w Krakowie 6.X.1981 r. w wieku 81 lat.  Pochodził z Cebrowa k/ Tarnopola. Studiował we Lwowie na Uniwersytecie im. Jana Kazimierza. Po trzech latach pracy we Lwowie, następne  7 lat w Ubezpieczalni Społecznej jako lekarz w Papierni w Kluczach.

10.XI.1939r. Dnia 8 listopada odbyła się w Olkuszu konferencja dekanalna, na której była połowa księży. Omawiane były sprawy zakomunikowane przez ks. kanonika Borowieckiego, a odpis protokołu zostanie przesłany do Kurii. Byłem u pana Starosty i prosiłem o pozwolenie na zbieranie zboża na rzecz Seminarium Duchownego. Nawet motywów p. starosta nie podał, jedyną odpowiedzą było „nie”.(…) Ks. prob. Misterek z Klucz zabiega i ma nadzieję wprowadzenia się na zimę do nowo budowanego kościoła. Dnia 8 grudnia raczby poświęcić kościół. W związku z Dniem Wolności byłem wzywany do Starostwa. Ze względu na zachowanie spokoju p. Starosta wyraził życzenie, żeby nie było manifestacyjnych nabożeństw i przemówień w kościołach”. (…) (dok. 37)

Zgodnie z planami księdza Mistereka 8 grudnia 1939 roku kluczewski kościół zostaje poświecony przez Ks. Dziekana Piotra Mączkę, a uroczysta msza odprawiona była w kościele wybudowanym w stanie „surowym”.

15.XII.1939r. „Jako pewnik (mówiono w starostwie), że granica pomiędzy Protektoratem a Rzeszą ostatecznie została zdecydowana.(…) Do Rzeszy zostały przyłączone: parafia Ogrodzieniec dekanat Pilecki, Chechło, Klucze, Sławków, Bukowno, Bolesław i niektóre wioski parafii Cieślin- dek. Olkusz, i par. Przeginia dek. Sułoszowski. Na odprawianie pasterki w parafiach przyłączonych do Rzeszy jest zezwolenie władz oraz na wizytację duszpasterską  (kolędowanie). (…) Komunikacja księży w dekanacie przynależnych do Protektoratu odbywają się tylko za przepustkami, jednak z sąsiadujących z Olkuszem miejscowości ludność przyjeżdża na jarmarki, tak, że kontakt z dekanalnymi kapłanami nie sprawia większej trudności. (…) Załączam pismo ks. Peikerta z Przegini i ks. Kwiecińskiego z Poręby Górnej. (dok. 38)

25.I.1940r. Na przekroczenie granicy pomimo obietnicy przepustek nie mogą księżą uzyskać. Gimnazjum Olkuskie 22 stycznia zostało zamknięte bez podania przyczyny. Gimnazjum Mechaniczne i szkoły powszechne są czynne i księżą uczą we wszystkich szkołach. Wizytę  pasterską (kolędę) jak mi wiadomo we wszystkich parafiach przyłączonych do Rzeszy, księża proboszczowie już ukończyli. Do Olkusza przed świętami Bożego Narodzenia przybył do sióstr ks. Czesław Jeżewski (dawny proboszcz w Cieślinie) jako rekonwalescent i kapelan wojskowy, a przed marcem ub. r. prefekt w Gimnazjum Macierzy Szkolnej  w Brześciu nad Bugiem.(…) Pragnę też zapewnić Władze Diecezjalne, że kapłani na terenie Dekanatu Olkuskiego wzmożoną gorliwością i ofiarnością kapłańską w bardzo trudnych warunkach służą sprawie Bożej, Kościołowi i Diecezji, a zarządzenia J.Eks.Ks. Biskupa Ordynariusza w miarę możliwości chcą wykonywać. (dok. 39)

7 maja 1940r. Granica celna przedzieliła parafię Przeginia i Cieślin. Z parafii Przeginia przyłączone są wioski Olewin, Sieniczno, Osiek i Zimnodół; z parafii Cieślin: Stacja Rabsztyn, Golczowice i Kwaśniów(?). Obecnie zarządzenia cłowe są bardzo ostre i przejście granicy bardzo utrudnione. Skarżą się ludzie z tych wiosek, że trudności mają i nie zwie mogą dostać się do kościoła na nabożeństwo, a również z pogrzebami i ślubami. Proszę o wyjaśnienie, jak mają postępować mieszkańcy tych wiosek, gdy chodzi o zapowiedzi, śluby, pogrzeby i gdzie akta mają być zapisane, jak się zachować wobec przepisów synodalnych co do akcydensu? (dok. 40.)

Po zebraniu wyczerpujących informacji, w ślad za listami Ks. Dziekana  Dekanatu Olkusz- Piotra Mączki,  Ks. Bp Diecezji Kieleckiej Czesław Kaczmarek wydaje 15 maja 1940 roku dekret- „… wyłączający mieszkańców wsi Golczowice i Stacji Rabsztyn z parafii Cieślin, a przyłączenia do parafii Klucze. (…) Dekret powyższy ma być odczytany z ambony kościoła parafialnego w Kluczach do wiadomości ogółu wiernych i złożony w księgach archiwum kościelnego.”  (dok. 41;)  Parafia Cieślin „przeszła” do Dekanatu Wolbrom. Stan taki trwał do października 1944 roku.  (dok. 42. )

Po dramatycznych wydarzeniach „Krwawej Środy” w Olkuszu w 1940 r. 10 dni później umiera  Ks. Dziekan Piotr Mączka. 13 sierpnia ma miejsce jego pogrzeb, który staje się wielką manifestacją jedności Polaków.  (Foto: 23).

 Kolejnym proboszczem w parafii św. Andrzeja w Olkuszu zostaje  ks. dr Jan Podkopał, a proboszczem dla zamieszkałych w Olkuszu Niemców został ks. Tomasz Rospondek.

Z powodu braku żywności wprowadzono system kartkowy, ale i tak na nie można było kupić niewiele, dlatego rósł  „szmugiel”- przemyt przez granicę z GG. Ceny rosły. Jajko kosztowało1-1,5 marki niemieckiej (M), 1 kg masła kosztował 10-20 M, kura 40-60 M, gęś- 100-150M. Zaś średni zarobek w fabryce papieru wynosił ok. 20 M. Przy fabryce papieru powstał Urząd Celny, który miał na celu strzec granicy na odcinku od Ryczówka, przez Kwaśńiów do Golczowic. Drugi Posterunek Celny był w Sanatorium- Stacja Rabsztyn (dziś Jaroszowiec).

                                                                                                          J.Dz.