• Drukuj zawartość bieżącej strony
  • Zapisz tekst bieżącej strony do PDF
2 września 2017

Szkoła i chór kościelny.

 

W Kluczach- „Rok szkolny 1939/40  rozpoczął się 2 października, po wcześniejszym wydaniu  zezwolenia władz niemieckich. Ks. Stefan Misterek wyraził chęć udzielenia religii bezpłatnie, stojąc obok grona, które również nie miało nadziei na szybką zapłatę. Przy końcu października wróciła do pracy Sikora Franciszka pochodząca z Żurady. Całe grono powitało ją z radością, lecz warunki materialne nauczycieli pogarszają się z dnia na dzień. Zapasy gotówki i produkty wyczerpały się. Zapomoga dana przez Gminę ( 50 zł) również. Nauczyciele stanęli przed widmem głodu. Uradzono zatem- na wniosek p. Królikowskiego- opłatę za naukę od każdego dziecka za każdą godzinę lekcji w tygodniu. Opłata ta wyniosła w klasach I i II- 2 zł/ m-c, w klasach III- 3 zł, w klasach IV- 4 zł i w klasach V, VI, VII- 5 zł/ m-c. W ten sposób zebrano 735 zł, którą to sumę rozdzielono po równo między całe grono nauczycielskie. Jednak ks. proboszcz przyjęcia pieniędzy odmówił, twierdząc, że nie jest w tak ciężkich warunkach jak nauczyciele. Wobec tego przypadającą mu sumę również rozdzielono.” (Foto: 24)(Foto: 25)

Przed świętami Bożego Narodzenia (17-20.XII.1939 r.) odbył się w Szkole Podstawowej w Kluczach spis ludności przeprowadzony przez władze niemieckie, przez co nauka była przerywana. Spis ten wykazał, że w Kluczach wówczas mieszkało 2807 osób, z czego 2776 przyznawało się do narodowości polskiej, 8 do niemieckiej, 3 do ukraińskiej, 8 do żydowskiej, a 6 inne.  Mężczyzn powyżej 12 lat- 807, dzieci do 12 lat- 1087. W spisie tym 2783 osoby przyznało się, że w domu posługuje się językiem polskim,  6 niemieckim, 3- ukraińskim, 8- żydowskim.

 Później były ferie świąteczne, które trwały do 9 stycznia, a w  połowie stycznia przyszły tak siarczyste mrozy dochodzące do -38 0C. Szkole zabrakło węgla i znów była tygodniowa przerwa w nauczaniu. Pomogła dopiero fabryka przywożąc węgiel. Dopiero 31 grudnia wypłacono wynagrodzenie nauczycielom. Po nowym roku szkoła dostała rozkaz zebrania wszystkich podręczników szkolnych, a przede wszystkim do języka polskiego i historii. Podobnie było w całym powiecie. Nauczyciele porozdawali co wartościowsze książki dzieciom do domów, a że musieli coś oddać, oddawali mało znaczące. Te z kolei były zwożone na „Skałkę” k/ Bukowna, gdzie mieściło się przed wojną Prywatne Żeńskie Gimnazjum Krawieckie Polskiej Macierzy Szkolnej. Oczywiście z chwilą wybuchu wojny zostało zamknięte i Niemcy umieścili tam niemiecką cenzurę książek polskich z okolicznych bibliotek, która w większości kierowała je na przemiał do kluczewskiej Fabryki Papieru.

Z początkiem 1940 roku ks. prob. Stefan Misterek stara się utworzyć chór parafialny, poszukuje miejscowych talentów przy pomocy kapelmistrza fabrycznej orkiestry dętej – Leona Polaczka. Leon Polaczek (1873 - 1953) syn Ludwika i Antoniny Turskiej z Ryczówka. Był organistą w Chechle i współorganizatorem parafialnej orkiestry dętej.  Zachowało się foto tej  orkiestry z ks. wikarym Romanem Dębskim z 1899 roku. (Foto: 26)W 1926 r. otrzymał propozycję pracy w papierni Klucze i zorganizowania orkiestry dętej. Organizował ją głównie w oparciu o muzyków pochodzących z Chechła umożliwiając im zatrudnienie w fabryce.

            „Pan Polaczek Leon był starszym , dystyngowanym panem , w latach 30-tych był zatrudniony na pełnym etacie jako kasjer Fabryki Papieru w Kluczach , równocześnie pełnił funkcję dyrygenta orkiestry dętej złożonej z pracowników fabryki . Jak na owe czasy orkiestra była wspaniała, brała udział we wszystkich lokalnych uroczystościach,  a latem w niedzielne popołudnia odbywały się koncerty na osadzie fabrycznej w wybudowanej małej muszli koncertowej, w pięknie utrzymanym, ogrodzonym skwerku, z alejkami, ławeczkami i niedużym klombem pełnych kwiatów. Ten mały skwerek znajdował się przy rozjeździe drogi w kierunku fabryki i Zawiercia. ( Foto: 27.)

 Ksiądz Stefan Misterek znał  doskonale swoją parafię i jej mieszkańców . Był człowiekiem młodym, energicznym, pełnym pomysłów w dążeniu do celu. W czasie okupacji nawiązał bardzo dobry kontakt z tutejszą młodzieżą, która brała  czynny udział we wszystkich uroczystościach kościelnych . Przyszedł do Klucz 24.I.1938r. Zamieszkał od maja, a w 1940r. wraz z p. Leonem Polaczkiem zorganizował chór kościelny . Był to chór z prawdziwego zdarzenia . Przynależność do chóru to był zaszczyt, nobilitacja, szacunek wśród parafian. Jak wynika ze zdjęcia, które posiadam, do chóru należało 15 osób, a wśród nich wyróżniały się siostry Lorek – Żelisława i Jadwiga . Były wysokie. Żelisława była pielęgniarką u dr Kochmańskiego , a Jadwiga zaraz po wojnie była nauczycielką, a później pracowała w fabryce papieru jako laborant. Należy też wspomnieć panią Marysię Piłkę posiadającą wspaniały – łagodny, czysty głos. Pracowała w owym czasie w Fabryce Papieru  przy wzorach papieru w dziale sortowni. Do tegoż chóru należeli również: Józef Piłka- pracownik fabryki, oraz późniejsi organiści- Zenon Włoch (od 1939r.), oraz Henryk Leśniak (lata 60-te) .  Próby chóru odbywały się w różnych dniach, o różnych porach, aby Niemcy nie zorientowali się o tych spotkaniach i dużej liczbie uczestników, co było zabronione”  - wspomina pani Janina Kocjan. (Foto: 28)

Powstały chór , którego powstania zawsze chciał ks. Misterek, w dość szybkim czasie musiał nauczyć się pieśni, które uświetniały każdą mszę, oraz przygotować się do uroczystości bierzmowania, która to odbyła się 15 sierpnia 1940 r. Bierzmowania udzielił Ks. Bp Czesław Kaczmarek 394 wiernym. 

Na początku lipca 1940 r. szkoła została zawiadomiona, że ma oddać do Gminy wszystkie obrazy historyczne i portrety, nie wyłączając portretu marszałka Józefa Piłsudskiego.  Nowe władze okupacyjne zarządziły 18 godz. nauki w tygodniu. W planie lekcji pozostawiono naukę religii w wymiarze 1 godz. Była też 1 godz. śpiewu. Klasy młodsze (I- IV) mogły się uczyć dwie godzinny dziennie, a starsze (V- VII) 3 godziny. Pozostałe przedmioty to: język polski, rachunki, geometria, przyroda, rysunki, higiena, gimnastyka. I tak skromna ilość godzin lekcyjnych znów była przerwana (10- 15.X.1940), ponieważ nauczyciele byli wezwani do spisu gospodarstw domowych (rodzin), a dwa tygodnie później (29-30.X.)  do spisu gospodarstw rolnych. Z początkiem 1941 roku zabroniono księżom wstępu do  szkoły.  Religii uczyli wtedy jej kierownik- Witold Królikowski i pani Franciszka Sikora. W połowie roku pozwolono księżom uczyć religii, ale bezpłatnie i poza godzinami lekcyjnymi. W lutym 1941 r. znów przeprowadzano spis- tym razem robotników, którzy pracowali na terenie naszej gminy, a mieszkali gdzie indziej. Rok szkolny zakończono 16 lipca 1941 r. 

Zaraz zabrano się  za przerobienie szkoły na potrzeby niemieckie. Zaadoptowano na mieszkania, dla Niemców, którzy pracowali przy budowie , później przy obsłudze ćwiczeń wojskowych na Pustyni Błędowskiej, a punkt dowodzenia mieli na „Czubatce” w Kluczach.  Część sal lekcyjnych pozostawiono dla 10 dzieci niemieckich, którym tam urządzono szkołę. Nasze- kluczewskie dzieci i nauczyciele, wyrzuceni, znaleźli miejsce w „Świniarni” w majątku Dietlów, gdzie była wilgoć, fetor, ciemno i ciasnota. W następnym roku „przeszły” do „Gorzelni”- też dziurawy dach, ciasno, ale po tymczasowym remoncie było troszkę lepiej, ale to nie to, co prawdziwa szkoła- wspominają dziś ówcześni uczniowie.

                                                                                                                      J.Dz.