• Drukuj zawartość bieżącej strony
  • Zapisz tekst bieżącej strony do PDF
20 grudnia 2017

Robotnicza parafia Klucze.

 

       Minęły koszmarne lata wojny. Nastały nowe czasy. Przez ten czas nie prowadzono robót przy kościele, ale dbano o to, by „stan surowy” kościoła nie ucierpiał. Życzliwość parafian sprawiła, że kościół parafialny nabierał wyglądu. Wokół robiono porządki. Już myślano o budowie plebanii, gdyż ksiądz proboszcz Stefan Misterek nie miał gdzie mieszkać, a i na kancelarię trzeba było mieć miejsce. Od początku swego pobytu w Kluczach i czas wojny mieszkał w domu państwa Franciszka Latosa na ul. Środkowej- przy szkole. Po wyzwoleniu na krótko zamieszkał w domu państwa Adamuszków przy ulicy Olkuskiej, a w połowie 1945 roku ze względu na lepsze warunki mieszkaniowe przeprowadza się do domu Leona Kity,  jakby bliżej kościoła, na ulicy Olkuskiej, zajmując pięć  dużych pomieszczeń,  z osobnym wejściem do kancelarii parafialnej, a na górze sam zamieszkuje. Tam będzie mieszkał jeszcze przez 4 lata- choć zapewne wtedy jeszcze tego nie wiedział. Foto- 43,  44.

W swym pierwszym sprawozdaniu do Kurii za 1945 rok sporządzonym w lipcu 1946 roku, ks. Stefan Misterek pisze:  (dok: 44.)

„Parafia została erygowana w 1938 roku przez J.E.Ks.Bp. Franciszka Sonika. Do budowy kościoła przystąpiono 17 sierpnia 1938 roku i do wybuchu wojny wybudowano kościół zewnętrzny. Po wybuchu wojny żadnych prac nie prowadzono z powodu zakazu władz niemieckich. Poświęcenia kościoła dokonał ks. prałat Piotr Mączka 8 grudnia 1938 roku. Kościół jest murowany z miejscowego kamienia, jeszcze nie wykończony. Powierzchnia 232 m2. W wielkim ołtarzu niezupełnie wykończonym jest umieszczone tabernakulum ze sztucznego kamienia z płytkami azbestowymi celem zabezpieczenia przed ogniem. Wnętrze tabernakulum wybite materią jedwabną, a drzwi z blachy mosiężnej. Chrzcielnica tymczasowa, a raczej naczynie w formie chrzcielnicy, wykonane z blachy ocynkowanej i pomalowanej, z pokrywą do zamykania zakończoną krzyżykiem.  Co do naczyń kościelnych i szat liturgicznych mamy wystarczającą ilość. W te rzeczy zaopatrywaliśmy się w czasie wojny. Powierzchnia cmentarza grzebalnego wynosi 6048 m2. Cmentarz jest nie ogrodzony, przecięty jedną aleją, podzielony na kwatery. Nieuporządkowany. Groby zaś utrzymane w porządku, a na każdym krzyż.

W parafii brak jest plebanii  i innych budynków gospodarczych. Koszty budowy kościoła pokrywa się z dobrowolnych ofiar. Przeciętna ofiarność na tacę wynosi 980 zł. Na parafii nie ciąży dotychczas żaden dług.

Do parafo przydzielono jest 12 mórg ziemi ornej piaszczystej, położonej 5,5 km od parafii Klucze. Formalności hipoteczne jeszcze nie zostały przeprowadzone z powodu wojny. Z powodu braku zabudowań, sprzętu gospodarskiego, inwentarza żywego i braku funduszu na te sprawy, ziemię tą poddzierżawia się rocznie. (dok:  45,  46.)

Parafia Klucze liczy 2122 dusz- w Kluczach 1863, w Jaroszowcu 259. Rodzin w parafii jest 535- w Kluczach 465, a w Jaroszowcu 70. Akta prowadzone są od 1 czerwca 1938 roku. Od tego to dnia do 1 stycznia 1946 roku było urodzonych 422  dzieci. Zaślubionych 124, zmarłych 265. Związków małżeńskich nielegalnych 7 i dzieci nieślubnych 11. Takich którzy pominęli ślub kościelny- 1. Służba kościelna niewykwalifikowana, jednak sumiennie wypełnia swoje obowiązki w miarę swoich zdolności. Są to ludzie religijni i praktykujący. Dom księdza proboszcza prowadzi  Pani Michalina (Nazwisko nie czytelne- przyp. J.Dz.) lat 64. Wzorowa i pobożna, a za swoja pracę jest wynagradzana miesięcznie. Z rodziny na plebani nie mam nikogo.

            W niedzielę i święta odprawia się dwie msze św. Rano o 8.30 i druga o 11.30. Na obu Maszach św. głoszone są nauki. Po odliczeniu dzieci do siódmego roku życia, obowiązanych do wysłuchania mszy św. jest 1632 parafian. Nie bywa na mszy ok. 35 %. Część musi pracować w fabryce, a reszta z tej liczby (ok. 270 osób) to parafianie od wielkich świąt (pasterka i rezurekcja). Część parafian uczestniczy we mszy św. poprzez śpiew pieśni mszalnych, część przez odmawianie modlitw z książeczkami, a część uczestniczy poprzez bierne słuchanie. Intencji mszalnych w 1945 roku było 216. Bez sakramentów świętych zmarło dwoje. Oba przypadki to nagły wypadek. W ubiegłym roku do Sakramentu Pierwszej Komunii świętej było 50 dzieci. Komunii świętych w ubiegłym roku rozdałem 9966. W dni powszednie rozdawanych komunii świętych jest ok. 12, w niedzielę ok. 50, a w  święta dochodzi do 150. Frekwencja jest średnia, również podczas Gorzkich Żalów i Drogi Krzyżowej.

Misji w parafii jeszcze nie było, a rekolekcje przeprowadzone przez Ojca Benawenture z zakonu Pijarów uwieńczone były dobrymi wynikami. Szkół powszechnych w parafii jest 2. Siedmioklasowa szkoła w Kluczach- 14 godzin religii w tygodniu i czteroklasowa szkoła w Jaroszowcu- 8 godz. religii w tygodniu. W tym roku otwarto przy fabryce Szkołę Rzemieślniczą z dwoma godzinami religii. We wszystkich szkołach religii uczy ksiądz proboszcz. Ogólna liczba dzieci szkolnych- 327. Nie uczęszczających do szkoły jest 2%. Nauczycielstwo miejscowe jest katolickie i praktykujące, ustosunkowane do Kościoła przyjaźnie. Dzieci do pierwszej spowiedzi i komunii świętej przygotowywane są  w szkole i niezależnie od tego, przez jeden  miesiąc chodzą na nauki do kościoła trzy razy w tygodniu. Nauczanie młodzieży i starszych przez nauki Katechizmu odbywa się na jednej Mszy św.

W parafii jest Żywy Różaniec. W Kole Różańcowym jest 10 niewiast i 2 mężczyzn. Zbierają się w trzecia niedzielę miesiąca. Do tercjarstwa należy 15 osób i zbierają się w pierwszą niedzielę miesiąca. Pierwszego czerwca urządzony był dzień chorego z komunią, z której skorzystało 22 osoby. Parafia jest robotnicza, trudna do prowadzenia, w której dominuje materialistyczne podejście doi życia. Jednak zaletą jest ich ofiarność na potrzeby budowanego kościoła. W zakresie administracyjnym plany są realizowane. W dziedzinie duszpasterskiej postawiłem sobie za cel przyciągnąć jak najwięcej parafian do Eucharystii  i pogłębić znajomość zasad wiary, i patrząc z perspektywy ostatnich lat widzę, że udało mi się proporcjonalnie do wysiłków. Klucze 10.VII.1946. Ks. St. Misterek.”

Dziś to sprawozdanie jest dla Naszej Parafii cennym opisem ówczesnego życia nowej parafii. Ks. Stefan Misterek nie opisał tu i tak wielu prac  wykonanych przy wykańczaniu nowo powstałego kościoła, jak również i wokół niego.  Już latem 1945 roku wyrównuje teren wokół kościoła stawiając murki, klomby kwiatowe przy dojściu do kościoła i schody główne od drogi, według projektu inż. Henryka Skorcza, ówczesnego kierownika działu budowlanego Fabryki Papieru,  projektanta również tzw. „domków fińskich” na Papierni.  Wspierany ofiarnie przez parafian dąży do zagospodarowania parafii. By było łatwiej powołuje pierwszą Radę Parafialną z początkiem 1946 roku. Kandydatów przedstawia w piśmie do Kurii z 24 stycznia 1946 r.: Adamaszek Piotr- gospodarz lat 49, Janda Władysław- gospodarz lat 47, Miłowicki Klemens- robotnik lat 38 i Hagno Jan- robotnik lat 36.  W następnym roku do składu Rady Parafialnej dołącza inż. Czesław Świeczkowski- dyrektor Fabryki Papieru. Jak zaręcza ksiądz proboszcz: …wszyscy kandydaci są katolikami praktykującymi i dbającymi o dobro kościoła.  (dok: 47,  48.)

Pomoc rady na pewno się przydała, by wspierać proboszcza swym głosem doradczym i realizować kolejne zadania. Dla polepszenia kasy parafialnej ks. Stefan Misterek organizuje grupę teatralną ze zdolnej i chętnej młodzieży kluczewskiej.  Wystawiają na Święta Bożego Narodzenia sztukę : Betlejem Polskie”- Lucjana Rydla. Owe jasełka Rydlowskie były wystawiane po raz pierwszy  w Teatrze Miejskim we Lwowie 28 grudnia 1904 roku i było odzwierciedleniem ruchu niepodległościowego w ówczesnej Polsce. Również i w nowej Polsce te idee  ksiądz proboszcz chciał pielęgnować, odwoływać się do patriotyzmu parafian.  Sztuka ta w trzech aktach (Pasterze, Herod, Żłobek) wystawiana była nie tylko na scenie Szkoły Podstawowej (na piętrze) i powstałej na Papierni świetlicy fabrycznej, ale i w innych pobliskich wiejskich świetlicach, których po wojnie zaczęło przybywać, a w których organizowało się wtedy całe życie kulturalne wsi. Zachował się nawet egzemplarz wydany w 1938 roku ze scenariuszem i tekstem owych jasełek, z których uczyli się roli nasi miejscowi aktorzy. A ról było 19, oraz Chór Aniołów. Własnoręcznie wykonane stroje, entuzjazm i chęć niesienia pomocy w potrzebie powodowała, że teatr był przyjmowany bardzo życzliwie, a datki zebrane po występie zasilały budżet nowo powstałej parafii. 

Była też wystawiana „Warszawianka”- Stanisława Wyspiańskiego – dramat, jak również i komedie: „Komornik swatem”- Jana Borysa, „Jak kapral Szczapa wykiwał śmierć”- Bronisława Bakala, „Dzielny wojak Symche Śmil na froncie”:- humoreska Roberta Rydza i wiele innych.   Foto: 45,  46,  47,  48,  49,  50,  51,  52.

Innym sposobem wsparcia były- jakby dziś powiedzieć „cegiełki”- dobrowolne wpłaty mieszkańców, a w „odpust” (27.VI.) organizowano „Kiermasz” z którego dochód również był przeznaczony na „kościół”, w szeroko rozumianym zakresie.  Nawet dochód z organizowanych zabaw miał na celu wspomożenie albo szkoły, albo kościoła.

             W  dniach od 22 do 26 marca 1947 roku w parafii odbyły się rekolekcje prowadzone przez oo. misjonarzy, a na 16 maja przeniesione zostało odprawianie nabożeństwa czterdziesto godzinnego. Za zgodą biskupa zostało odprawione w drugi dzień Zielonych Świąt (Zesłanie Ducha Świętego). Choć dziś tej nazwy rzadko się używa. Mówi się raczej o trzydniowej adoracji, odbywającej się albo w trzy kolejne niedziele przed Wielkim Postem, albo w niedzielę (od ostatniej mszy porannej), poniedziałek i wtorek przed Środą Popielcową. Nie jest jednak związane wyłącznie z tym okresem liturgicznym. Dawniej polegało to na nieustannej, trwającej czterdzieści godzin modlitwie przed uroczyście wystawionym Najświętszym Sakramentem. Adoracja trwa 40 godzin przede wszystkim dla upamiętnienia czasu, jaki według tradycji Ciało Zbawiciela było złożone w grobie. Ale liczba 40 jest często wymieniana w Biblii i zawsze oznacza święty czas: przed rozpoczęciem nauczania Jezus przebywał na pustyni przez 40 dni, tyle samo czasu padał deszcz w trakcie potopu, Żydzi błąkali się na pustyni przez 40 lat.

Dziś jednak oficjalne dokumenty liturgiczne mówią nie tyle o „czterdziestogodzinnym nabożeństwie”, co o dłuższej adoracji, bez określania czasu jej trwania.

                                                                                                          J.Dz.