• Drukuj zawartość bieżącej strony
  • Zapisz tekst bieżącej strony do PDF
24 lutego 2018

Szkoła Podstawowa

 

            Gdy już wreszcie zakończyła się wojna, życie w Kluczach nie było łatwe- podobnie jak i w całym kraju. Docierała pomoc zagraniczna poprzez  UNRRA. Trzeba było się zabrać do odbudowy kraju za zniszczeń wojennych. Klucze nie były na bezpośredniej linii frontu i dlatego tych zniszczeń nie było tak wiele, jednak obecność Niemców i ich praca na poligonie na pustyni, spowodowała, że nasza szkoła podstawowa w listopadzie 1941 roku została przejęta przez nich i urządzono im tam mieszkania. Przebudowano wtedy sale lekcyjne na pokoje.  Pozostała jedna sala lekcyjna w której uczyło się 10 dzieci niemieckich- nasze zostały wyrzucone do „świniarni” we dworze, a później znalazły kąt w „gorzelni”. 

Teraz nastał czas powrotów i odbudowy. Gruntowny remont szkoły odłożono do wakacji 1945 roku. W ostatnim roku szkolnym- tym wojennym 1944/45 kierownikiem szkoły podstawowej był Józef Gruszka i czwórka nauczycieli: Sokola Gruszka (siostra), Helena Żelazowska, Anna Czajkowska (Rybakowa) i Franciszka Sikora z Żurady, pracująca od 1937 roku, kiedy to religii uczył ks. Roman Mazur- olkuski wikary. Teraz religii uczył  już proboszcz ks. Stefan Misterek. Miał wtedy 41 lat. Rok szkolny zakończono nabożeństwem w kościele parafialnym. Z końcem roku odchodzi kierownik szkoły Józef Gruszka  i jego siostra Sekola Gruszka. Na jego miejsce został skierowany do Klucz Michał Królicki i Stanisława Kołodziej. Na prośbę rodziców przedłużono rok szkolny do końca lipca 1945 r.

„Na pierwszym zdjęciu rozpoznaję naszych nauczycieli: panią Franciszkę Sikorę, Stanisławę Siwulę i oczywiście księdza Misterka- uczył nas religii. Ja jestem w chusteczce po występie na akademii z okazji zakończenia roku szkolnego 1944/45. Foto: 79,  80, 

Drugie zdjęcie, też jest z 1945 roku. Wtedy skończyłam szkołę podstawową- 7 klas. To jest po akademii.  Na nim jest występujący ze mną Kokoszka, chyba Józef i Marysia Gut. Józek był harcerzem i śpiewał wtedy :  …gdzie strumyk płynie z wolna, rozsiewa zioła, mak, stokrotka rosła polna, a wkoło zumiał gaj… Ja zaś mówiłam wiersz : ..Ziemia łowicka piękna i zdrowa, jak każda inna tak kolorowa… i przebrana byłam za łowiczankę i właśnie w takim stroju występowałam. A w środku jest Marysia, która śpiewała: ….rozkwitały pęki białych róż…. Występowaliśmy w świetlicy szkolnej mieszczącej się wtedy na piętrze.

Do szkoły podstawowej poszłam 1938 roku. Skończyłam I Klasę i miałam iść do II, gdy wybuchła wojna. Byliśmy na wakacjach u babci ze strony ojca w Miechowskim. Gdy wybuchła wojna rodzice przyjechali do nas. Już było bardzo niebezpiecznie podróżować, bo Niemcy bombardowali tory kolejowe i drogi pełne uciekających ludzi. Pamiętam jak przyszli na nogach do Marcinowic k/ Kozłowa. Jak Niemcy weszli do Klucz nie pamiętam, bo nas w Kluczach nie było, bo jak mówiłam, byliśmy u babci w Marcinkowie na wakacjach i już nie wracaliśmy, babcia nas nie puściła, mówiąc- co wy tam zrobicie. Sama myślała że będziemy się bronić, walczyć, a wyszło jak wyszło. Niedaleko w Kozłowie była stacja kolejowa. Spadło tam wiele bomb. Ludzie uciekali pozostawiając różne rzeczy. Pamiętam jak ojciec znalazł i przyniósł do domu „Chłopów” Władysława Reymonta, ale nie wszystkie tomy, ale przyniósł, bo uważał że to cenna książka. Ojciec musiał wrócić do pracy w Fabryce Papieru.

Gdy ja skończyłam szkołę podstawową, na początku uczyłam się szycia u krawca, ale jak otwarli szkołę na Papierni, poszłam dalej się uczyć. Skończyłam ją, a następnie do Olkusza i skończyłam technikum ekonomiczne i znalazłam zatrudnienie też w tutejszej fabryce papieru, gdzie przepracowałam 39 lat jako księgowa - wspomina dziś pani Wanda Żurowska (zd. Zynek).

„Ksiądz proboszcz uczył nas religii i mieszkał w domu Franciszka Latosa na ul. Środkowej. Dom prowadziła mu starsza pani, chyba nie z Klucz, a pomagała jej nieraz jej córka. Pamiętam jak zimą ks. Misterek kupił szopkę bożonarodzeniową i lataliśmy ją zobaczyć.  Później mieszkał trochę na ul. Olkuskiej w domu Adamuszków, bo wtedy ten dom był nie zamieszkały, aż w końcu zamieszkał w domu u pana  Kity. Moja babcia Walnikowa i jej siostra- Matoniowa dały działki pod cmentarz. Ale, że pola ich były oddalone od siebie, zamieniły się ze Ściążkami.” - dodaje pani Wanda.

„Szczęściem dla tutejszej szkoły było dostać kierownika p. Michała Królickiego, kiedy w powiecie naszym wiele szkół jest pozamykanych z powody braku nauczycieli. Klucze otrzymują nowego kierownika, bardzo pracowitego, który zawsze na pierwszym miejscu stawia potrzeby szkoły. Gdy Opieka Szkolna chciała nam się odwdzięczyć za przedłużenie roku szkolnego i ofiarowała nam po 2 tyś. zł  na wakacje, to pan Królicki stanowczo odrzucił ten projekt, twierdząc, ze szkoła posiada szalone braki tak w budynku, jak i w pomocach szkolnych i dlatego pieniądze te na zaspokojenie tych braków należy użyć. Nowemu kierownikowi należy życzyć powodzenia w pracy, bo przy swojej pracowitości i przy współpracy z rodzicami, dużo dla naszej szkoły uczynić może”- zapisała Franciszka Sikora w kronice Szkoły Podstawowej.

Michał Królicki tak pisze o sobie i szkole:  „Po otrzymaniu cenzurki  nauczyciela w 1926 roku na wileńszczyźnie w powiecie krasławskim pracowałem 10 lat. W 1937 roku otrzymałem tam nominacje na kierownika szkoły. Przed nawałą teutońską musiałem uciekać i przyjechałem do mojej rodzinnej miejscowości na Podkarpaciu. Z rodziną przeniosłem się do Klucz, gdzie objąłem nową placówkę z dniem 1 czerwca 1945 r. Budynek szkoły po okupacji był bardzo zniszczony. Niemcy porobili dla nielicznych dzieci niemieckich wygódki z sal lekcyjnych, dlatego postanowiłem przeprowadzić gruntowny remont w czasie wakacji 1945 roku w porozumieniu z Opieką Szkolną. Ponieważ wtedy Gmina nie była w  stanie przeprowadzić tego remontu, postanowiliśmy to zrobić własnymi siłami. Urządziłem kilka zabaw, a i ludność miejscowa przyszła mi z pomocą. Usunięto ustępy, wydzielono sale i korytarze. Z dużą pomocą przyszła Dyrekcja Fabryki dając robotników i potrzebny materiał.

Rok szkolny 1945/ 46 rozpoczęliśmy 8 września mimo, że remontu nie ukończono. Grono nauczycielskie było  nieduże: Królicki Michał i Maria, Sikora Franciszka, Lebida Wanda, Lorek Jadwiga i Stanisława Kołodziej. Opiekunem szkolnym był Witkowski Eugeniusz, a skarbnikiem Klemens Miłowicki. W czasie wakacji zwołano zebranie by poinformować wszystkich o dalszym remoncie szkoły i naszych zamierzeniach na przyszłość. Postanowiliśmy zadbać też o wygląd szkoły na zewnątrz- ogrodzić teren wokół szkoły i przeprowadzić chodniki wokół budynku i do ubikacji. Na ten cel dostaliśmy z Gminy 1000 zł. Najwięcej pracy włożył pan Eugeniusz Witkowski- prezes Opieki Szkolnej i pan Czarnota Franciszek. Szkołę otynkowano i  obielono i dopiero teraz wygląda estetycznie. Posadzono 26 drzewek owocowych z których przyjęło się 17. Rok szkolny zakończono 28 czerwca 1946 roku.”

„Rok szkolny 1946/47 rozpoczął się 3 września mszą w naszym kościele parafialnym. Grono nauczycielskie liczyło 6 osób, ale zaszły zmiany. Na miejsce Stanisławy Kołodziej przyszła Maria Nowakowska, a na miejsce Franciszki Sikory- Jan Jarno.  Foto 81.

Na mocy rozporządzenia władz szkolnych, szkoła w Kluczach stała się szkołą zbiorczą. Uczęszczało do niej 306 dzieci z Klucz i 32 z pobliskich wsi: Bogucina, Golczowic, Jaroszowca i Kwaśniowa. Uruchomiona została biblioteka szkolna, po zebraniu 150 książek rozdanych rodzicom na początku wojny- jeszcze z pieczęciami przedwojennej biblioteki szkolnej. Otrzymano też książki z Inspektoratu Szkolnego w Olkuszu w ilości 45 szt., i 39 zakupiła Opieka Szkolna za pieniądze ze swojej kasy. Razem w dniu 28 czerwca 1947 roku biblioteka liczyła 230 książek.

27 kwietnia 1947 roku uczestniczyliśmy w obchodach „.Święta lasu” na Rudnicy. Zebrała się tam cała szkoła. Dzieci wysłuchały przemówienia leśniczego na temat znaczenia lasu i jego wielkich zniszczeń w czasie wojny. Odśpiewano „Rotę” i zabrano się do sadzenia drzewek.(…)

W „Święto Spółdzielczości” cała uroczystość odbywała się w parku przy Gminnej Spółdzielni, gdzie dzieci dostały jabłka i słodycze. W czasie wakacji ogrodzono szkołę siatką i założono bramy wykonane w Fabryce Papieru w Kluczach. Z nowym rokiem szkolnym 1947/48 odeszła ze szkoły Stanisława Kubańska, a do nauczania śpiewu zatrudniono miejscowego organistę kościelnego- Zenona Włocha. Religii dalej uczył ks. proboszcz Stefan Misterek. Jesienią dzieci posadziły w szkolnym ogrodzie krzewy agrestu, maliny i 5 śliw. Dopiero teraz uporządkowano ogródek szkolny.- zapisał w „Kronice Szkoły” jej kierownik.

„Szkoła zawsze brała udział we wszystkich uroczystościach obchodzonych przez społeczeństwo. I tak od 3- 9 maja 1948 roku po raz pierwszy obchodzono „Dni Oświaty”.

15 grudnia uczestniczyła w akademii zorganizowanej w świetlicy fabrycznej z okazji połączenia się partii PPS i PPR z których powstała PZPR.(…)

W tym tez roku szkolnym władze szkolne położyły nacisk na kierowanie uczniów po ukończeniu klasy VII do właściwych szkół zawodowych, według ich zainteresowań i zdolności. Wprowadzono dożywianie uczniów, których było 150, a posiłek kosztował 3 zł. Stołówkę zlikwidowano dopiero w 1956 roku z powodu ciasnoty w szkole. Z tego też powodu już w 1949 roku zlikwidowano salę teatralną, która znajdowała się na piętrze, a na jej miejscu powstały dwie sale lekcyjne. Innym argumentem za likwidacją sali teatralnej było też to, że zabawy organizowane w tej sali przez różne organizacje były nie wychowawcze. W następstwie tego zabrakło sali na prowadzenie lekcji gimnastyki i uroczystości szkolnych i dlatego wszystkie takie uroczystości odbywały się pod gołym niebem, a w razie niepogody  w sali świetlicy Gminnej Spółdzielni, w parku, gdzie później było kino, lub po prostu na korytarzu szkolnym. Wówczas też powstała szkolna organizacja harcerska ZHP,  a na uroczystości z okazji Międzynarodowego Dnia Dziecka złożyli uroczyste przyrzeczenie, a przewodnik pracy tutejszej fabryki- Franciszek Mól udekorował ich odznaczeniami harcerskimi.  W uroczystości brała udział miejscowa Orkiestra Dęta.” - pisze pan Wacław Wójcik w swej pracy dyplomowej  z 1980 r. pt.” Początki i rozwój szkoły podstawowej w Kluczach”.

Przewodniczką ZHP została Duda Henryka, która w 1951 roku odeszła do Żarnowca, a zastąpił ją Karol Kocjan- wspomina ówczesny kierownik SP Klucze.

                                                                                                                      J.Dz.