• Drukuj zawartość bieżącej strony
  • Zapisz tekst bieżącej strony do PDF
21 marca 2018

Musiał odejść.

 

           

Ksiądz Stefan Misterek miał kolosalny posłuch w społeczności Klucz, ale miał i wrogów. Gdy nadeszło wyzwolenie to komuniści, pierwsze co, to postanowili pozbyć się  ks. Misterka z Klucz. Donieśli do UB o współpracy księdza z AK i jego konspiracyjnej działalności. Dostał wtedy warunek- …albo do więzienia, albo ksiądz idzie na inną parafię.  Wtedy ksiądz biskup zdecydował o jego przejściu do Piekoszowa za Kielcami. To był 1949 rok. Tam był chyba ze trzy lata. W tym czasie rozchorował się. Był operowany w Krakowie. Po wyjściu ze szpitala nie chciał za bardzo wracać do Piekoszowa. To były trudne lata dla Kościoła. Każda nominacja biskupia musiała być zatwierdzona przez Urząd do Spraw Wyznań. Zgodzono się by objął parafie w pobliskim Bydlinie. Tam spędził kolejnych 7 lat.  Ja wtedy (1958 r.) mieszkałem w Zalesiu Golczowskim i pamiętam, jakie plany miał  ksiądz biskup co do księdza Misterka. Chciał go awansować i skierować do Bolesławia, albo Skały, ale ostatecznie objął parafię koło Słomnik w Prandocinie”- wspominał ks. proboszcz Stanisław Pułka, który wtedy był wikarym od trzech lat – najpierw w Chechle, a od 1958 roku kapelanem w sanatorium w Rabsztynie. Wówczas kaplica w sanatorium i kościółek w Jaroszowcu podlegały pod parafię Klucze i ks. Stanisław Pułka był formalnie wikarym w parafii Klucze.

Foto: 86,  87,  88,  89.

Kluczowanie, a przynajmniej ta katolicka część mieszkańców Klucz, nie chcieli by ks. Stefan Misterek odszedł z parafii. Nie chcieli by przyszedł ktoś inny, dlatego, gdy tylko dotarła do nich wiadomość o odejściu i  nominacji ks. Misterka na proboszcza do innej parafii, napisali  list do Kurii we wrześniu 1949 roku z prośbą o pozostawienie ks. proboszcza tak to motywując: 

„…. Przez okres blisko 12 lat przyzwyczailiśmy się do swego proboszcza. Kochamy Go bardzo i czcimy niezmiernie wysoko, gdyż jest  On jako rycerz bez skazy. Wielka ofiarna praca sięgająca nawet samozaparcia, wielki otwarty umysł czerpiący siły z prawdziwego powołania kapłańskiego, dały bogate rezultaty. Nie dorobek materialny mamy na myśli, choć i ten dzięki nieocenionemu naszemu proboszczowi jest imponujący, jak na tak małą i młodą parafię, lecz praca na niwie Róży, pracę prawie pionierską w dziele budowy Królestwa Bożego na tym terenie. A  liczne powołania kapłańskie to też zasługa księdza proboszcza, gdyż młodzież nasza wpatrzona w świetlana postać swego pasterza, garnie się do stanu duchownego. Wszyscy parafianie poruszeni są do głębi przeniesieniem  uwielbionego naszego księdza proboszcza do innej parafii. […]

Również życzeniem naszym jest, by ksiądz proboszcz Misterek rozpoczęte prace kontynuował w dalszym ciągu. Zatem prosimy Jego Ekscelencję Księdza Biskupa o dalsze pozostawienie nam księdza proboszcza Misterka jako energicznego kapłana, gorliwego w służbie Róży, dobrego kaznodzieja, psychologa i punktualnego, gdyż w obecnych warunkach dla naszej parafii jest taki wymagany. Wierzymy, ze Jego Eksc. Ks. Biskup przychyli się do naszej prośby.”

List podpisało 158 osób, m.in. z rodzin: Adamuszków,  Włochów,  Mosurów, Walników, Leśniaków, Jandów, Sapińskich,  Lewowskich, Wieczorków, Piątków, Szatanów, Hagno, Curyłów, Banysiów, Dobrków, Małeckich, Kowalskich, Trepków, Majcherkiewiczów, Żurków i wielu innych, którzy szczerze pragnęli pozostania na dłużej swego pierwszego proboszcza.     Dok. 67,  68,  69,  70.

Lecz prawda o tym była bardziej złożona, o czym wspominał wiele lat później ksiądz Stanisław Pułka. Biskup  troszcząc się o swego kapłana, w zaistniałej sytuacji musiał go przenieść. We wrześniu 1949 roku  nominacje na proboszcza do Klucz dostaje wikary z Pilicy ks. Zbigniew Piotrowski.

 

 

            Ks. Stefan Misterek po 10 latach bycia proboszczem w Kluczach, ciężkiej i ofiarnej pracy w nowym środowisku, stworzył parafię od podstaw. Wybudował kościół parafialny jako centralny ośrodek życia religijnego i stworzył wspólnotę ludzi wierzących w tych trudnych dla Kościoła powojennych czasach.  Decyzją biskupa Czesława Kaczmarka został mianowany proboszczem w Piekoszowie od 23 sierpnia 1949 roku i jednocześnie dziekanem. Zrezygnował ze względów zdrowotnych, po 3 latach poprosił o przeniesienie do parafii mniejszej jaką był Bydlin, gdzie zostaje proboszczem od 4 stycznia 1951 r. Foto: 90.

Następnie zostaje proboszczem w Prandocinie od 6 października 1958 roku. Zostaje wicedziekanem oraz wizytatorem religii (25.X.1960). Ze względu na zły stan zdrowia zostaje zwolniony ze swych obowiązków 14 listopada 1962 roku. Zapadł na chorobę serca. Pierwszy zawał w 1961 roku, później kolejne trzy. Po każdym zawale podleczony wracał do pracy, którą pełnił gorliwie znajdując uznanie parafian i władz Diecezji. Został odznaczony godnością prałata 25 września 1965 roku. Ostatni zawał miał miejsce na tydzień przed zgonem dnia 14 kwietnia, po czym został zabrany do szpitala w Proszowicach i poddany leczeniu. Wydawało się, że następuje pewna poprawa w krążeniu i oddychaniu, lecz organizm nie wytrzymał tego ataku i dnia 22 kwietnia 1973 roku, w Wielką Niedzielę nastąpił zgon. Eksportację zwłok z plebanii do kościoła w Prandocinie poprowadził bp Jan Gurda w otoczeniu przeszło 60 kapłanów i olbrzymiej ilości wiernych. W czasie mszy żałobnej egzortę wygłosił ks. Stanisław Cieślak- proboszcz z Niedźwiedzia. Pogrzebowe nabożeństwo odbyło się w dniu następnym po przewiezieniu ciała tj. 25.IV.1973. Mszę świętą żałobną pod przewodnictwem bpa Jana Gurdy celebrowali wszyscy żyjący kapłani- koledzy kursowi, którzy w tym roku będą obchodzić 40- lecie kapłaństwa. Kazanie pożegnalne wygłosił ks. kan. Józef Pluta- proboszcz i dziekan z Kazimierzy Wielkiej, kolega kursowy. W pogrzebie wzięło udział ponad 90 kapłanów i tysiące wiernych, nie tylko z parafii Prandocin, ale i sąsiednich. Pogrzeb ten był mocnym akcentem uznania dla pracy kapłana, który mimo ciężkiej i długoletniej choroby nie zaniedbał swoich obowiązków duszpasterskich w stosunku do parafian jak również do kapłanów, których po bratersku kochał. Na prośbę rodziny zmarłego ciało Jego zostało przewiezione do parafii rodzinnej w ziemi lubelskiej i pochowane w grobowcu rodzinnym w Bystrzejowicach k/ Lublina, gdzie się urodził 3 sierpnia 1904 r. jako syn Adama i Franciszki z Karpińskich.  Uczęszczał do Gimnazjum Handlowego w Lublinie, gdzie ukończył 5 klas. Następnie nastąpiła przerwa dwuletnia  z racji natarcia wojsk sowieckich (1920-22). Szósta klasę ukończył w Lubartowie. W 1925 roku wstąpił do Seminarium Duchownego w Lublinie, gdzie ukończył siódmą klasę.  W 1926 roku wstąpił do liceum przy Seminarium Duchownym w Kielcach, gdzie ukończył ósmą klasę. W 1927 roku w Seminarium Duchownym w Kielcach rozpoczął studia filozoficzno- teologiczne, które zostały zakończone święceniami kapłańskimi, które otrzymał z rąk bp. Augustyna Łosińskiego dnia 10 czerwca 1933 roku.  Foto 91.                                                                                    Nie doczekał jubileuszu 40- lecia święceń kapłańskich. Delegacja parafian z Klucz była na tym pogrzebie. Wcześniej czyniono starania, by Nasz pierwszy proboszcz został pochowany w Kluczach, lecz wolą zmarłego  i rodziny było, by spocząć obok rodziców. W Kluczach znajduje się jedynie Jego symboliczna mogiła, wspomnienie o założycielu tutejszej parafii. Foto: 92,  93.

 

                                                                                  J.Dz.

                                                                      

P.S.

Całość artykułu dostępna jest też w wersji papierowej w Gminnej Bibliotece Publicznej w Kluczach w gazetce „Klucz do Wspomnień” nr 24.